Teoria względności, ale proste.
Lecą dwie rakiety, zbliżają się do siebie nad bazą .Jedna od lewej ma prędkość 200.000 km/s, druga z prawej też 200.000 km/s.
Stawia się pytanie:
Jaką ma prędkość jedna rakieta względem drugiej?
Bez wątpienia u umiejącego dodawać ma 400.000 km/s.
Drugie pytanie: A jaką prędkość między rakietami zmierzy fizyk siedzący w jednej z rakiet? Jeśli do rakiety wsadzi się fizyka niedbalucha ,nazwijmy go Niedbaluszkiem ; dokona on pomiaru, jak mu najwygodniej, czyli tak , jakby rakieta stała w miejscu, a więc pewnie ją zmierzy źle.
Dlaczego?
Oto wyjaśnienie : Przy dużych prędkościach rakieta i wszystko co się w niej znajduje ulega skróceniu ,w tym również wszystkie miary długości, które przez co zaczynają źle mierzyć. Rakieta o długości 100m w bazie, w locie przy prędkości 200.000 km/s skraca się do 74,5 m ,ale miarka długości się proporcjonalnie, tak samo (1m do 74,5 cm , tak że rakieta zostaje nią źle zmierzona przez fizyka Niedbaluszka jako stumetrowa, czyli tak , jakby nie skróciła się). Takie skracanie jest skutkiem pojawienia się przy dużej prędkości sil magnetycznych w atomach; między elektronami i protonami przez co atomy ulegają spłaszczeniu. I tym samym wszystko co się z nich składa ; rakieta, jej wnętrze, ludzie i miary długości. Właśnie przez to fizyk Niedbaluszek :
1.Źle zmierzy odległość między zegarami z fotokomórką, których użyje do pomiaru prędkości mijania swojej rakiety z drugą (wyjdzie mu 100m). Poza tym elektrony w atomach krążą wolniej, co przekłada się na spowolnienie wszystkich zjawisk w pędzącej rakiecie; człowiek w niej żyje wolniej i dłużej, zegary chodzą wolniej, tym samym źle mierzą czas, stąd fizyk Niedbaluszek
2. Źle zmierzy czas przelotu drugiej rakiety między swymi zegarami. Ponadto fizyk Niedbaluszek fałszywie przyjmuje, że światło względem rakiety ma prędkość 3000.000 km/s , a nie 100.000 km/s , gdyż traktuje z wygodnictwa rakietę , jako nieruchomą ,a ponieważ używa światła do zgrywania zegarów , dlatego :
3. Źle zgra swoje zegary, jeden będzie się śpieszył przed drugim ,co przyda mu jeszcze błędu przy pomiarze czasu przelotu drugiej rakiety między jego zegarami .
W końcu fizyk Niedbaluszek podzieli źle zmierzoną odległość między zegarami (100m) przez źle zmierzony czas przelotu drugiej rakiety między zegarami i otrzyma prędkość między rakietami : 276.923 km/s. Wynik jest wyraźnie zły, fałszywy. Według matematyki fizyk Niedbaluszek źle zmierzył prędkość przez popełnienie trzech rażących błędów wynik pomiaru 276.923 km/s jest jednoznacznie fałszywy.
Ale oto zjawia się megaczarownik nauki - Albert Einstein i ogłasza : 276.923 km/s jest prawdziwą prędkością między rakietami, a fizyk nazwany Niedbaluszkiem zmierzył ją dobrze, natomiast matematyka ośmielająca nie godzić na taki wynik jest fałszywa. Einstein uznaje prawa matematyki za fałszywe, odrzuca matematyczne dodawanie prędkości gdzie: 200.000 km/s + 200.000 km/s = 400.000 km/s i zamiast niego wprowadził do fizyki : magiczne dodawanie prędkości gdzie : : 200.000 km/s + 200.000 km/s = 276.923 km/s i podał nawet wzór na dodawanie prędkości . Dalej wyprowadzę taki sam wzór tylko , że nazwany jest wzorem na źle zmierzoną przez fizyka prędkość między rakietami . Na dokładkę ,Einstein wymyśla z żoną światło o cudownie jednakowej prędkości względem wszystkiego . Ich światło porusza się z prędkością 300.000 km/s względem nieruchomej bazy i tak samo 300.000 km/s względem pędzącej rakiety fizyka ,a nie 100.000 km/s jak chcieliby tego matematycy . Einstein po hipnotyzersku wmówił fizykom ,że jednakowa prędkość światła względem wszystkiego jest niepodważalnym pewnikiem i dlatego fizycy nie zauważają sfałszowania przez fizyka Niedbaluszka prędkości światła względem rakiety na 300.000 km/s .Einstein pomaga fizykowi w taki sposób ukrywać fałszowanie prędkości . Nasuwa się pytanie, skąd się dostały takie dziwolągi do fizyki ? Otóż Einstein miał ogromne trudności w szkole z matematyką, był po prostu matematycznym jołopem. Jego żona matematyczka połapała się, że fizycy są jacyś dość niemrawi w matematyce i postanowiła zakpić sobie z nich i jeszcze dobrze na tym zarobić. Materiały, które Einstein naściągał od lepszych niż on uczonych opracowała z pomocą podróbki matematyki jej własnego wyrobu, gdzie logika zastąpiona jest mataczeniem i tak powstała teoria względności. Co ciekawe, Einstein przepisał żonie, przy rozwodzie całą nagrodę Nobla na długo przed jej otrzymaniem, całą kwotę nagrody, a nie pól, co świadczyłoby, że udział jego w stworzeniu teorii był znikomy. Fizycy , upośledzeni matematycznie z ulgą przyjęli teorię względności i stali się jej gorącymi wyznawcami, fizyka przestała być nauką ścisłą. Zbędna stała się logika, którą Einstein nazwał „tak zwanym zdrowym rozsądkiem” i z żoną zastąpił ją mataczeniem. Obecnie fizycy odprawiają gusła nad wzorami na magiczne dodawanie prędkości, usiłują zgłębić tajemnicę cudownie jednakowej prędkości światła Einsteina względem wszystkiego, medytują nad przekształceniami Lorentza.
Ale czy nam to wystarczy, jeśli chcemy coś z tego zrozumieć ? Nie , trzeba jednak powrócić do sponiewieranej logiki i z uważnością zacząć pracować nad umysłem od podstaw trzymając się ściśle zarzuconych przez fizyków praw matematyki. Wyćwiczony tak umysł pozwoli nam też mniej gubić się w ogłupianym świecie. Okazuje się, że fizycy brali udział w obmyślaniu zasad działania banków i dzięki nim bankowcy mogą elastycznie nabierać swych klientów przy udzielaniu pożyczek . Zgrywanie zegarów na postoju rakiety w bazie . Do mierzenia prędkości używamy dwóch zegarów z fotokomórkami. Jeden jest na dziobie , a drugi z tyłu rakiety. Muszą być zgrane, aby pokazywały jednakowy czas. Spróbujmy je zgrać, gdy rakieta jest w bazie i leży na boku. Zegary nie chodzą. Nastawiamy zegar A na czas: 0 , a zegar B na czas : lm/c . Wysyłamy wiązkę światła, ta uruchamia zegar A (zaczyna on chodzić), światło z prędkością c pokonuje odległość lm między zegarami po czasie : lm/c dochodzi do zegara B ,uruchamia go, zaczyna on chodzić . Oba zegary w tej chwili już chodzą i pokazują jednakowy czas : lm/c , czyli zostały dobrze zgrane. Zjawisko skrócenia. Rakieta w locie ulega skróceniu do 74,5 m , ale miara długości metrowa też proporcjonalnie skróci się do 0,74 m tak ,że fizyk Niedbaluszek zmierzy długość skróconej rakiety też na 100 m i nie zauważy skrócenia . W bazie na postoju też zmierzono 100 m, ale wtedy pomiar był dobry . Długość rakiety określa wzór : l - rzeczywista długość rakiety lm – mierzona długość rakiety zaś jest współczynnikiem skrócenia rakiety , v –prędkością rakiety ,przy prędkości 200.000 km/s wynosi on: 0,745 Fizyk Niedbaluszek mierzy czas w lecącej w rakiecie : Zegary chodzą wolniej zgodnie z wzorem : tm = t* gdzie : tm – czas mierzony przez zegar w rakiecie t – czas rzeczywisty ,równy czasowi mierzonemu na postoju w bazie współczynnik spowolnienia chodu zegarów w lecącej rakiecie Jest on taki sam , jak współczynnik skrócenia .
Jak fizyk Niedbaluszek źle zgrywa swoje zegary w lecącej rakiecie.
Fizyk zgrywa zegary podczas lotu rakiety.
Rakieta startuje, nabiera prędkości, zegary w tym czasie zdążą się rozregulować .Należy je więc ponownie zgrać. Fizyk Niedbaluszek zrobi to tak, jak wcześniej było robione w bazie. , gdy rakieta była w bazie nieruchoma . czyli traktuje rakietę jako nieruchomą i zgra zegary źle . Nastawia on zegar A na czas: 0 , a zegar B na czas: lm/c ,czyli jakby światło pokonywało drogę lm z prędkością c . Nastawia on zegar A na czas: 0 , a zegar B na czas: lm/c ,czyli jakby światło pokonywało drogę lm z prędkością c . Następnie światłem uruchamia zegar A , leci ono dalej ku zegarowi B z prędkością: c - v pokonuje odcinek drogi l między zegarami ( 74,5 m, gdyż rakieta jest skrócona ) w czasie : zegar A spowolniony przy tej prędkości mierzy ten czas jako :
Zastępujemy rzeczywistą odległość przez gdyż :
W mianowniku wyciągamy c przed nawias . a licznik rozkładamy
Taki czas odmierzy i pokaże zegar A ,gdy światło dotrze do zegara B i uruchomi go ,zegar B pokazuje czas : lm/c . Oba zegary teraz chodzą. Zegar A śpieszy się o czas: lm*v /c2 . Zegary zostały źle zgrane przez fizyka Niedbaluszka. Oto mamy błąd zgrania zegarów ,popełniony przez fizyka Niedbaluszka .
Błąd powstał wskutek złego nastawienia zegara B przez fizyka Niedbaluszka na czas : lm/c ,czyli taki czas ,jakby światło miało pokonywać drogę lm między zegarami z prędkością : c = 300.000 km/s . Fizyk sfałszował więc prędkość światła względem rakiety i zegarów na c , gdyż prawdziwą jest : c – v (100.000 km/s) ,droga lm też jest źle zmierzona .
Fizyk Niedbaluszek mierzy czas przelotu drugiej rakiety między dwoma zegarami znajdującymi się na swojej rakiecie. Rakieta fizyka Niedbaluszka pędzi z prędkością v , druga rakieta ma prędkość v1 i mija ją więc z prędkością : v +v1. Druga rakieta u boku ma przyczepioną lampkę, która swym światłem uruchamia odczyt zegara ZB (start) przy dziobie rakiety fizyka Niedbaluszka . Odczytany czas T0 idzie do pamięci zegara ZB .
Lampka przemieszcza się dalej prędkością: v + v1 (względem rakiety fizyka) ku zegarowi A w ogonie rakiety (meta) i dociera do niego , pokonując odległość l między zegarami po czasie Δt: gdzie l jest odległością między zegarami Zegary przy tej prędkości chodzą wolniej i zmierzą czas Δt jako ΔT (mniejszy) :
Miary długości w skróconej rakiecie też ulegają skróceniu, dlatego odległość l=74,5m miedzy zegarami fizyk zmierzy źle jako lm = 100m . Do wzoru : zamiast : l podstawiamy : stąd: przypominam ,że jest to czas odmierzony przez zegary ,gdy druga rakieta przelatywała między nimi . Lampka drugiej rakiety mija zegar A (meta) i uruchamia jego odczyt . Wtedy zegar B pokazuje czas : T0 + ΔT , a zegar A czas : i idzie on do pamięci zegara A . Zegar A śpieszy się i pokazuje czas większy o błąd zgrania zegarów : v*lm/c2 niż zegar Zb TA jest to czas pokazywany przez zegar A (meta), gdy lampka z drugą rakietą przelatuje przed nim .
Fizyk Niedbaluszek odejmie od niego czas T0 pokazywany przez zegar ZB , gdy druga rakieta z ową lampką przelatywała przed nim wcześniej (start) i uzyska czas przelotu drugiej rakiety między zegarami, oczywiście źle zmierzony.
Wyciągamy lm przed nawias ,potem dwa człony w nawiasie doprowadzamy do wspólnego mianownika .
Taki jest wzór na czas przelotu drugiej rakiety między zegarami zmierzony źle przez fizyka Niedbaluszka. Fizyk Niedbaluszek źle wylicza prędkość między rakietami . Wreszcie fizyk Niedbaluszek dzieli odległość l m źle zmierzoną przez czas przelotu : TA – T0 drugiej rakiety między zegarami ,też źle zmierzony i otrzyma prędkość między rakietami Vm ,oczywiście źle zmierzoną . Wyjdzie mu : 276.923 km/s Wyprowadźmy wzór na Vm oto mamy wzór na prędkość między rakietami ,źle zmierzoną przez fizyka Niedbaluszka . Ponieważ , wzór na źle zmierzoną prędkość przez fizyka Niedbaluszka jest taki sam jak wzór na magiczne dodawanie prędkości u Einsteina , więc ten od Einsteina daje tak samo nieprawdziwą prędkość , źle zmierzoną przez fizyka Niedbaluszka . Zatem zapewnienia Einsteina , że dodawanie według wzoru na magiczne dodawanie prędkości daje prawdziwą prędkość są więc kłamliwe .
Jeśli do wzoru : Zamiast v1 podstawimy c , wtedy uzyskamy : Vm = c Fizyk Niedbaluszek tak (źle) zmierzy prędkość światła lecącego od dziobu ku ogonowi rakiety ,mającego prędkość : c + v = 500.000 km/s . Prędkość światła lecącego od ogona rakiety ku jej dziobowi wynosi : c – v = 100.000 km/s względem rakiety, ale fizyk Niedbaluszek zmierzy ją źle , też na c = 300.000 km/s . Zatem zapewnienie Einsteina , że światło względem lecącej rakiety ma prędkość : c = 300.000 km/s , zgodnie z wymaganiem przez niego cudownie jednakowej prędkości światła względem wszystkiego , wmówionej przez niego ogółowi fizyków , jest również kłamliwe . Teoria względności Einsteina jest fałszywa . Nie ma żadnej wartości naukowej .
Jest podtrzymywana przez upośledzonych matematycznie fizyków . W następnych lekcjach odsłonię inne zawarte w niej sprzeczności i kłamstwa .
Andrzej Orłowicz